sobota, 9 maja 2015

Kim była Halina Poświatowska?

Dzisiaj tj. 9 maja 2015 roku, swoje 80 urodziny obchodziłaby wspaniała poetka Halina Poświatowska. Niestety są to już 48 urodziny, które obchodzimy „bez niej” - bo tak naprawdę wciąż jest z nami. Haśka jest z nami w swoich pięknych utworach; przesyconych bólem, miłością i poczuciem straty. Jej wiersze stanowią pomnik, który pozostanie z nami na zawsze.


„Spieszą się tyl­ko głup­cy, którzy wierzą, że gdzieś i po coś można zdążyć.”














Halina urodziła się 9 maja 1935 roku w Częstochowie. Od dzieciństwa zmagała się z poważną chorobą serca. Każdy większy wysiłek sprawiał jej ból. Odbiegała od rówieśników, lecz nigdy nie chciała pokazać, że jest jej ciężko. Mając 19 lat poślubiła Adolfa Poświatowskiego, który również zmagał się z chorobą serca. Po dwóch latach szczęśliwego małżeństwa Poświatowska została wdową. Miała wtedy 21 lat.

„Żyje się tylko chwilę, a czas - jest przezroczystą perłą wypełnioną oddechem."

Czytając utwory Haśki ludzie często zakładają jej sentymentalną maskę, w rzeczywistości była ona zbuntowaną, ironiczną kobietą o wysokim poczuciu własnej wartości. Uwielbiała świadomość, że zawsze jest ktoś, kto o niej myśli. Na jej drodze stawało wiele zauroczonych nią mężczyzn. Mąż Haliny nie był jej ostatnim partnerem. Poświatowska w swoich wierszach często ukazywała swą miłość oraz seksualność.

"W środku mnie
rozrasta się drzewo
gałęzie ciasno
przylegają do moich żył
korzenie
krew moją piją
brunatnieją
zaschłe usta moje
w środku mnie
panoszy się głód
jak żołnierz pośród zdobytego miasta"

Osiem dni po drugiej operacji serce Haliny nie wytrzymało. Odeszła 11 października 1967 roku, mając jedynie 32 lata.

„Czy wszys­tko po­zos­ta­nie tak sa­mo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki od­wykną od do­tyku moich rąk, czy suk­nie za­pomną o za­pachu mo­jego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dzi­wić się mo­jej śmier­ci – za­pomną. Nie łudźmy się, przy­jacielu, ludzie pog­rze­bią nas w pa­mięci równie szyb­ko, jak pog­rze­bią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszys­tkie nasze prag­nienia odejdą ra­zem z na­mi i nie zos­ta­nie po nich na­wet pus­te miej­sce. Na ziemi nie ma pus­tych miej­sc.”

Jak wygląda życie, gdy śmierć jest tak blisko, a każdy kolejny dzień jest niepewny? Czy człowiek zaczyna bardziej doceniać codzienne wydarzenia? Halina Poświatowska wybrała normalne życie. Nigdy nie pozwoliła, by choroba zawładnęła nad jej światem. Do końca swoich dni czerpała z życia jak najwięcej.

"Opo­wiadałam Ci chaotycznie zat­rzy­mane w pa­mięci chwi­le, a ty układałeś jedną koło dru­giej, bu­dując z nich mo­je życie, mój świat."



2 komentarze:

  1. Uwielbiam ją! Obok Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej moja ukochana polska poetka. Szczególnie wspaniały "Jestem Julią"
    magdalenawkrainieczarow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń