czwartek, 30 kwietnia 2015

"Życie jest za krótkie, żeby być tylko pasażerem."

„Kochani dlaczego się poddaliście?” to książka, o której Gayle Forman (autorka ”Zostań, jeśli kochasz”) powiedziała słowa: „Ava Dellaira roztrzaskała mi serce i poskładała je na nowo”. Ta opinia zadecydowała o moim kupnie tej książki. Początkowo nie byłam pewna, czy spodoba mi się ta pozycja, ponieważ jest to debiut autorki, ale po kilku stronach wiedziałam, że to książka dla mnie. W utworze czytelnik spotyka się z bólem, cierpieniem oraz niezrozumieniem po stracie bliskiej osoby. Całość pisana jest prostym językiem, co sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko.

Powieść rozpoczyna się wraz z lekcją angielskiego, na której pani zleca napisanie listu do zmarłej osoby. Laurel- główna bohaterka, pisze list do Kurta Cobaina, w którym zwierza się artyście. Wkrótce zaczyna pisać kolejne listy, do innych zmarłych artystów, które stają się czymś w rodzaju pamiętnika. Laurel ukazuje w listach historię, która przydarzyła się jej oraz jej tragicznie zmarłej siostrze. Tylko nastolatka wie, w jakich okolicznościach zmarła May. Poczucie winy, osamotnienie, rozwód rodziców, wyjazd matki – to wszystko sprawia, że dziewczyna czuje się bardzo zagubiona. Jej życie ulega wielu zmianom. Laurel odnajduje przyjaźń oraz miłość, a co za tym idzie..kolejne rozczarowania...


„W pięknie nie chodzi tylko o to, że coś jest ładne. Piękno czyni nas bardziej ludźmi."

Książka skłania czytelnika do refleksji na temat życia i śmierci. Czy zawsze mamy rację, kiedy zakładamy, że ktoś jest szczęśliwy? Kiedy myślimy, że ktoś ma wszystko, kiedy żyjemy w czyimś cieniu, zazdrościmy. W tym samym momencie ta osoba może czuć się zagubiona, może jej delikatny uśmiech jest błaganiem o pomoc, a powabne ruchy to rezygnacja. To co widzą nasze oczy, nie zawsze jest prawdą. Czasem to tylko iluzja, którą ludzie tworzą wokół siebie.

"Wiele osób chciałoby być kimś, ale boją się, że jeśli spróbują, nie okażą się tak dobrzy, za jakich ich uważają inni."

„Kochani dlaczego się poddaliście?” to historia o bardzo smutnym nastroju. Szczególnie, że wszystkie listy składające się na całość kierowane są do osób, które opuściły już nasz piękny świat. W listach poznajemy również ciekawostki z życia adresatów. To sprawia, że książka jeszcze bardziej nas pochłania, a treść staje się bliższa sercu. Ava Dellaira w piękny sposób przywraca lekko już zapomniany gatunek powieści epistolarnej. To książka, która przez wiele dni towarzyszy myślom i nie daje o sobie zapomnieć.

"Wolność od cierpienia. Pewnie niektórzy uważają, że to jest właśnie śmierć. No to gratuluję odzyskania wolności... My wciąż tu jesteśmy i użeramy się z tym, co zostało."

Czym jest utrata bliskiej osoby? Tak naprawdę nie zrozumie tego nikt kto tego nie przeżył, ale czytając tę książkę bliższe stają nam się przeżywane w takich momentach emocje. Czy możliwe jest rozpoczęcie nowego życia? Kiedy tak naprawdę przyjdzie moment akceptacji? Czy poczucie winy to coś, co z czasem minie? Czy Laurel wyjawi tajemnicę dotyczącą okoliczności śmierci May? Aby uzyskać odpowiedzi na powyższe pytania, gorąco zachęcam do lektury tej książki.

czwartek, 16 kwietnia 2015

"Nigdy nie jest za późno ani za wcześnie. Jest dokładnie wtedy, kiedy trzeba."

Książka „Zaklinacz czasu” Mitcha Alboma trafiła w moje ręce przez przypadek. Stojąc w księgarni zobaczyłam tę piękną okładkę, w której osobiście jestem zakochana i wiedziałam, że musi być moja. Czytając opis książki upewniłam się tylko w postanowieniu. Czy ją kupiłam? Nie. Dostałam kilka dni później w prezencie.

Jak wiele znaczy dla nas czas? Dlaczego tak bardzo przeraża nas jego przemijanie?  Dlaczego właściwie odmierzamy godziny, minuty, sekundy…? Co w naszym życiu jest naprawdę ważne? Czy potrafilibyśmy funkcjonować bez ciągłego patrzenia na zegarek? Te i wiele innych pytań nasuwa się na myśl podczas czytania książki  „Zaklinacz czasu”.


Książka przedstawia  trzy łączące się ze sobą historie. Pierwsza z nich ma miejsce  w odległych czasach wieży Babel.  Ukazuje ona losy młodego mężczyzny- Dora, który od zawsze fascynował się przemijaniem czasu oraz sposobami, które pozwalały go odmierzać.  Po śmierci żony bohater trafia do jaskini, gdzie jako Ojciec  Czas jest zmuszony, by przez wiele lat wysłuchiwać ludzkich próśb dotyczących upływu czasu. Wkrótce na jego drodze pojawiają się:  nieszczęśliwie zakochana nastolatka oraz straszy mężczyzna, bezsilnie walczący z śmiertelną chorobą. Są to osoby, które odmienią losy Dora, a ich historie i to jak się połączyły poznacie podczas czytania tej wspaniałej książki.

Nie jestem pierwszą osobą, której podczas czytania tego utworu na myśl przychodzi równie ciekawa pozycja „Alchemik”  ~ Paulo Coelho. Uważam, że jest to bardzo trafne porównanie. Obie książki w prostych słowach ukrywają głęboki sens i trafiają prosto do naszych serc.

„Tylko człowiek odmierza czas.
Tylko człowiek wybija godziny. 
I właśnie dlatego jedynie człowiek doświadcza paraliżującego strachu, którego nie zniosłoby żadne inne stworzenie.
Strachu przed tym, że zabraknie czasu.”

To niezwykła, nacechowana refleksjami oraz poruszającymi cytatami książka. Wzbudza wiele pozytywnych emocji, stanowi przypomnienie wartości, o których na co dzień zapominamy. Czasem coś wydaje nam się tak oczywiste, że zaczynamy to zaniedbywać. Jak często mówisz bliskim jak bardzo ich kochasz? Jak często zatrzymujesz się, by podziwiać piękno otaczającego Cię świata? W codziennym pośpiechu zapominamy doceniać to co posiadamy, a czas jest ograniczony, ale przecież…„Kiedy ma się nieskończoną ilość czasu, nic nie jest wyjątkowe. Jeżeli nigdy niczego nie tracimy ani nie poświęcamy, nie potrafimy docenić tego, co mamy.” Zdecydowanie jest to pozycja obok, której nie można przejść obojętnie.


Mam prośbę: zamknij oczy, rozluźnij się i spróbuj sobie wyobrazić świat bez odmierzania czasu, świat w którym nie istnieją kalendarze, zegarki, stopery. Co czujesz? Jaki jest ten świat? Jest piękny?